Wakacyjne słuchanie, czyli dlaczego uwielbiam ljudboki!

Nie jestem do końca pewna dlaczego, ale lato zawsze kojarzy mi się ze słuchaniem książek. Tak! Dobrze przeczytaliście! Słuchaniem książek! Słońce i ciepły wiatr powodują u mnie totalne rozleniwienie, a co za tym idzie, czasem nawet książkę trudno wziąć do ręki! Natomiast ljudbok w telefonie w wolnej chwili, albo w samochodzie w czasie wycieczki to idealny sposób na nadgonienie zaległości literackich, przeczytanie większej ilości książek, czy też po prostu poćwiczenie języka. Bo o to też przecież chodzi.

Dodatkowo w zeszłym tygodniu, Ania – jedna z moich uczennic , poprosiła mnie o polecenie jej kilku książek do słuchania właśnie po szwedzku.

 

Tak więc do dzieła!

 

Zacznijmy jednak od tego, gdzie ljudböcker są do zdobycia. Po pierwsze, można je po prostu kupić w każdej księgarni internetowej jak np. Bokus, czy Adlibris. Po prostu wybieracie opcję ljudbok i ladda ner. Jeśli nie chcecie płacić za książki, możecie je z pewnością znaleźć w internecie, albo po prostu wypożyczyć w szwedzkiej bibliotece. Cooooo? Ale jak to??

 

Szwedzkie biblioteki dostępne dla wszystkich

 

Oczywiście ci z was, którzy mieszkają w Szwecji mają tu wyjątkowo uproszczoną sprawę. Po prostu z dowodem osobistym  lub personnummer udają się do wybranej przez siebie biblioteki i się zapisują. Za darmo. Każda większa biblioteka ma już w swoich zasobach ljudböcker.

 

A co mają zrobić ci, którzy na co dzień nie mieszkają w Szwecji?  Opcje są dwie. Po pierwsze przy najbliższej wycieczce za morze wejść do biblioteki w mieście, które odwiedzacie i zapisać się. Po drugie napisać do wybranej biblioteki i poprosić o konto z  dostępem tylko do e-böcker i ljudböcker.   Gwarantuję wam, że w Sztokholmie i Malmö zadziała. Ale w Uppsali już nie.

 

Potem nie pozostaje już nic innego, jak ściągać książki na telefony lub komputery i czytać lub słuchać.

 

 

Lista, lista, lista…

 

 

A to moja subiektywna lista  ljudböcker na początek wakacji.  Książki tu wymienione są na różnych poziomach trudności, ale większość z nich nadaje się już spokojnie od poziomu B1.

 

 

  1. En man som heter Ove, Fredrika Backmana. Chyba każdy już słyszał, albo czytał coś o tej książce, tak więc o wiele łatwiej będzie zacząć właśnie od niej. Poziom od B1. Do wypożyczenia np. w bibliotece w Sztokholmie, lub do kupienia w Bokusie.

 

 

 

 

  1. Det är något som inte stämmer , Martiny Haag. To jedna z książek niespodzianek. Wcześniejsze książki autorki to takie opowieści o szwedzkiej Bridget Jones (nawiasem mówiąc bardzo dobre do rozpoczęcia przygody z czytaniem po szwedzku) ale niedostępne jako ljudbok. Ta książka to dziennik kobiety przechodzącej przez rozwód. Brzmi ciężko? Ale tak nie jest. Polecam spokojnie od B1. Do kupienia np. w Bokusie, jest też w większości bibliotek.

 

 

 

 

  1. Omgiven av idioter Tomasa Eriksona. Kolejny hit rynkowy. Poradnik.  Taaak i wiem co pewnie większość z was myśli o poradnikach. Ale w celach naukowych słucha się tego wyjątkowo dobrze.  No i zawsze można porównać z polskim przekładem. Od poziomu B1+ , do dostania w bibliotece w Malmö i w księgarniach internetowych.

 

 

 

 

 

Na mojej liście ljudboków nie może zabraknąć kryminałów. Nie ukrywam, że to właśnie ich najlepiej się słucha w samochodzie! Już dawno temu odpuściłam radio na rzecz kryminałów właśnie.

 

 

  1. Isprinsessan Camilli Läckberg –Zawsze opowiadam, że do Camilli Läckberg i jej serii o Fiällbace mam podejście love-hate. Chociaż w  druku jej książki wydają mi się nudnawe, lubię ją bardzo jako osobę i świetnie słucha mi się jej książek. Czy też tak macie z niektórymi autorami? Prawie cała seria dostępna u mnie, w bibliotekach i księgarniach internetowych. Można słuchać od poziomu B1+.

 

 

 

  1. Springfloden Rolfa Börjlinda i Cilli Börjlind– kolejny kryminał w zestawieniu,  rozpoczyna serię o Olivii Rönning, studentce szkoły policyjnej, rozwiązującej zagadki kryminalne z przeszłości. Poziom B2, dostępna u mnie i w  księgarniach online.

 

 

 

 

  1. Mördar- Anders och hans vänner samt en och annan ovän Jonasa Jonassona to typowa komedia sytuacyjna, świetnie pokazująca szwedzkie poczucie humoru. Miejscami trochę trudniejszy język, ale słuchać można spokojnie od poziomu B1+. Znajdziecie ją w Bokusie, ale jest też dostępna w bibliotekach.

 

 

 

 

  1. Små citroner gula Kajsy Ingermarsson to szwedzki klasyk lekkiej literatury, który doczekał się też ekranizacji telewizyjnej. Można więc spokojnie podeprzeć się filmem, jeśli początki będą za trudne. Zabawna historia młodej dziewczyny, która postanawia zacząć wszystko od nowa. A wszystko w centrum Sztokholmu. Do  nabyia w Bokusie. Poziom B1.

 

 

 

 

  1. Jeśli zainteresował was poradnik Tomasa Eriksona to koniecznie musicie posłuchać też Snacka snyggt napisanej przez Elaine Eksvärd, jednej z najbardziej znanych retoryków w Szwecji.  Jak mówić, żeby wszyscy chcieli słuchać?  Przydatne w naszych czasach, nie?  Książkę można np. wypożyczyć w bibliotece sztokholmskiej. Poziom B1+

 

 

 

 

  1. Najtrudniejszą pozycją na mojej dzisiejszej liście jest  1947 Elisabeth Åsbrink.  Autorka wnikliwie opisuje świat odradzający się po drugiej wojnie światowej. Język nie jest najprostszy, najlepiej podejść do książki z dobrym poziomem B2. Dodatkowo można się wesprzeć bardzo dobrym polskim tłumaczeniem (dzięki Natalia Kołaczek! ). Książkę można dostać np. w bibliotece w Malmö, oraz oczywiście na Bokusie.

 

 

 

 

Mam nadzieję, że udało mi się was trochę zachęcić do słuchania książek po szwedzku, i że niebawem usłyszę od was co fajnego przeczytaliście. A może już teraz macie jakieś propozycje godne polecenia? Piszcie w komentarzach!

 

Gdy Kubitskiego brak, czyli o słownikach mobilnych. Cz I.

Każdy uczący się języka wie, że bez słownika ani rusz. Jeśli chodzi o dwujęzyczne wydania papierowe  to nie do pobicia nadaj jest Słownik polsko- szwedzki Jacka Kubitskiego. Sama wciąż do niego sięgam, chcąc doprecyzować słownictwo w moich tłumaczeniach. Korzystamy też z niego systematycznie na zajęciach w szkole. Przyznać trzeba, że jest to jakieś 5 kilo solidnej terminologii, chociaż oczywiście znajdą się tam też wyrażenia, których nawet po polsku nie sposób zrozumieć. To już jednak temat na kolejny wpis.

No ale co zrobić w naszych zabieganych czasach, gdy słownik potrzebny jest nagle, a pod ręką Kubitskiego brak? Najlepiej zaopatrzyć się w słowniki mobilne. Tak, tak! Słowniki, nie słownik! Nie ma bowiem chyba jednej takiej aplikacji, która spełniałaby wszystkie wymagania.  A jakie wymagania można stawiać dobrej aplikacji ze słownikiem?

 

  1. przy rzeczownikach- podawanie rodzajnika, podawanie grupy, do której dane słowo należy, albo jeszcze lepiej form odmiany w liczbie pojedynczej i mnogiej
  2. przy czasownikach – podawanie grupy do której dany czasownik należy, form czasów przeszłych jeśli są nieregularne
  3. przedstawianie wymowy w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy, niekoniecznie filologa po rocznym kursie z fonetyki i transkrypcji fonetycznej
  4. podawanie bardziej rozbudowanej definicji danego słowa, ułatwiającej wybranie odpowiedniego do kontekstu słowa
  5. podawanie synonimów, dzięki którym uczymy się nie tylko nowych słów, ale odkrywamy też różne rejestry językowe
  6. podawanie idiomów- bo przecież samo pojedyncze słowo na pewnym poziomie języka to już za mało
  7. podawanie złożeń językowych, w skład których wchodzi dane słowo.

 

Trochę dużo tych wymagań nie? A jednak okazuje się, że są aplikacje, które bez problemu je spełniają.

Dziś pokażę Wam pierwszą z nich!

 

 

Od jakiegoś czasu niezmiennie polecam wszystkim aplikację Folkets ordbok.

 

Jak sami widzicie  wpisując nawet bez rodzajnika proste słówko  hus,  dowiadujemy się od razu, że jego odmiana to: huset ( a więc tu ukryta jest informacja o rodzajniku ett), hus, husen.

 

Folkets ordbok podaje też od razu synonimy dookreślające słowo: boning, byggnad, där man bor, hytta, kåk, lya, residens, villa. Rejestr językowy jest tu szeroki, od wytwornej residens po obskurne kåk i lya.

Jeśli ktoś nadal nie byłby pewny znaczenia, Folkets ordbok przedstawia też definicję słowa: utrymme där människor bor, vistas eller förvarar saker.

Dla bardziej zaawansowanego użytkownika języka, Folkets ordbok oferuje również idiomy: Folkets hus- byggnad med allmänna samlingslokaler, oraz hålla hus- befinna sig.

Na samym końcu definicji Folekts ordbok proponuje nawet dostępne z hus złożenia: sjukhus, radhus, stenhus, fritidshus, växthus, varuhus.

Nieźle jak na jedną małą darmową aplikację nie?

 

Czy ma ona w takim razie jakieś wady?

Ja widzę tylko jedną, i to tylko dla tych, którzy nie znają angielskiego. Aplikacja dostępna jest bowiem tylko w wersji szwedzko- angielskiej. Ale czy to w dzisiejszych czasach rzeczywiście jest taka wada? Na pewno nie dla moich uczniów, którzy Folkets ordbok używają na każdych zajęciach.

Vad heter du? – Fredag! Czyli o regularnych powtórkach materiału.

Minął już co najmniej tydzień od Twoich ostatnich zajęć szwedzkiego. Albo nawet i więcej! Może robisz sobie w tym semestrze przerwę i chcesz wrócić, jak się „ogarniesz z pracą” albo  ze studiami. Po głowie nadal plątają się szwedzkie słówka, bo przecież na kursie zawsze uczysz  się pilnie, więc nadal tam siedzą. Dzisiaj jest niedziela, czyli.. söndag. Yessss! Pamiętasz jeszcze… Albo lördag, zastanawiasz się po chwili. Z tymi dniami tygodnia to zawsze tak jest, niby łatwe a potem się człowiek gubi. Podobnie z  liczbami. Niby to takie logiczne a potem przychodzi to straszne „14” i  się  pół godziny zastanawiasz czy to fjorton, czy jednak fyrtio. A przecież tyle razy było to na zajęciach, i w domu  na zadanie potem nawet też.

 

I co tu zrobić, żeby za kilka tygodni, gdy zacznie się już nowy semestr, lub za kilka miesięcy, gdy wrócisz do regularnej nauki, jeszcze coś pamiętać? I żeby na pytanie „Vad heter du?” nie odpowiedzieć dumnie „Fredag!”?

 

Regularnie powtarzaj materiał! I nie mam tu wcale na myśli wertowania książki lub notatek. Wystarczy komputer lub komórka. I zaczynamy!

 

Wykorzystaj to co już masz! Sprawdź, czy podręczniki, z których korzystasz mają wersję z ćwiczeniami online. Tak jest np. w przypadku Rivstarta,  w którym na wewnętrznej stronie okładki znajduje się hasło dostępu do dźwięków z książki oraz ćwiczeń gramatycznych online.

 

Jeśli chcesz powtórzyć przedstawianie się i prezentowanie innych osób, kliknij koniecznie na swedish-for-all.se. Znajdziesz tam kilkanaście filmików z osobami opowiadającymi o sobie.

 

Powtórkę rodziny zrób sobie na hejsvenska.se . Tutaj możesz nie tylko odsłuchiwać i powtarzać słówka, ale też trenować pisownię i wymowę.

 

Cyfry, liczby, czas i dni tygodnia świetnie przedstawione są w filmikach na informationsverige.se.  Jeśli lubisz więcej szczegółów polecam Lexin i ich rozdział Tid- klocka och kalender, gdzie dodatkowo powtórzysz miesiące i pory dnia. A jak wiadomo liczby to wiedza szczególnie ulotna, stąd też trzeba ją powtarzać regularnie. Na digitalasparet.se możesz trenować nie tylko znajomość liczb, ale też rozumienie ze słuchu i zapisywanie liczb słownie (med bokstäver).

 

Na informationsverige.se znajdziesz również filmiki dotyczące zakupów i fiki. A także masę nazw produktów w liczbie pojedynczej i mnogiej. Jeśli chodzi jednak o warzywa, to niezmiennym królem tematu jest Wojtek z Polskie gadanie o szwedzkich rzeczach. Nigdzie indziej nie ma tak wyczerpującej listy warzyw! Swoją drogą blog ciekawy nie tylko w temacie warzyw :).

 

Jeśli stresujesz się din dag i nie pamiętasz już połowy słówek  o swoim dniu, to powtórz go koniecznie z Peterem. Natomiast swój wolny czas i hobby najlepiej odświeżyć z Safir.

 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym na koniec nie pomęczyła Cię jeszcze trochę o wymowę. Ale ją przecież doskonale wiesz, gdzie trenować.  Na uttal.se.

 

 Do zobaczenia niedługo w kolejnym semestrze nauki!

 

Dina första webbsidor på svenska, czyli odkrywamy internet po szwedzku!

O to, że nie ma na co czekać i że najlepiej rzucić się na głęboką wodę, męczę Was już od jakiegoś czasu. Moi kursanci i uczniowie słyszą to zapewne od pierwszych zajęć ze mną.  Dobra znajomość  szwedzkiego nie przyjdzie od Was sama, nie pojawi się nagle któregoś dnia tylko dlatego, że zapisaliście się na kurs językowy, lub takie było  Wasze postanowienie noworoczne. Język trzeba trenować:  powtarzać słówka, używać w nowych kontekstach, poszerzać zakresy tematyczne, uczyć się coraz to nowych konstrukcji gramatycznych. Gdzie to wszystko robić poza kursem językowym dwa razy w tygodniu? W internecie! To tam znajdziecie  prasę i radio   på lätt svenska, a więc przygotowane z myślą o uczących się szwedzkiego.

 

8 sidor

 

8 sidor to bezwzględnie mój faworyt wśród stron på lätt svenska. Każdego dnia dostarcza uczącym się szwedzkiego nowych wiadomości w kilku kategoriach: Sverige (Szwecja), Världen (Świat), Sport (Sport), Kultur (Kultura), Vardags (Życie codzienne), a ostatnio nawet w związku z tegorocznymi wyborami Alla väljare (Wszyscy wyborcy). Wiadomości aktualizowane są na bieżąco, tak więc codzienną dawkę informacji o świecie i Szwecji możecie zacząć czerpać stąd.

 

Dodatkowo każdy tekst zamieszczony na stronie można też odsłuchać! W ten sposób nie tylko uczymy się rozumienia tekstu ale również poprawnej wymowy.

 

 

A co jeśli nagle w tekście pojawi się nieznane Wam słowo? Nic prostszego! Po prostu korzystamy z funkcji Språkhjälp (pomoc językowa), podświetlamy je kursorem i tłumaczymy na jeden z osiemnastu dostępnych  języków. Niestety nie ma w nim polskiego, ale angielski już tak.

 

 

A jeśli okaże się, że w tekście który czytacie znacie już wszystkie słówka , możecie sobie w Språkhjälp wybrać opcję Svenska synonymer  (szwedzkie synonimy) i nauczyć się jakiegoś nowego wyrazu bliskoznacznego.

 

 

Radio Sweden på lätt svenska

 

To kolejna stona, która w prosty  sposób przekazuje bieżące informacje o Szwecji i świecie. Tutaj  dodatkowo oprócz kategorii wspomnianych przy 8sidor posłuchać możecie o  Brott ( Przestępczości), Ekonomi  (Gospodarce), Flykt (Uchodźcach),  Hälsa och sjukvård ( Zdrowiu i Służbie zdrowia), Miljö och klimat (Środowisku i Warunkach klimatycznych) oraz Traditioner ( Tradycjach). Całkiem sporo nowych tematów do poszerzania słownictwa, prawda?

 

       

 

Więc jak? Umawiamy się, że od dziś wiadomości są tylko po szwedzku? Håller tummarna för er!

Nowy Rok- nowe słowa! Czyli moi ulubieńcy z nyordslistan 2017.

Nowy Rok-  nowe słowa, i to nie byle jakie,  tylko te z nyordslista opublikowanej w zeszłym tygodniu przez Radę Języka Szwedzkiego. Na liście znajdują się najbardziej popularne słowa minionego roku. Jak się zapewne domyślacie odzwierciedlają one głównie to, co dzieje się na świecie, nie brak w niej więc odniesień do polityki, gospodarki i różnego rodzaju ruchów i akcji, w które obfitował 2017 rok.

 

Czy wszystkie są powszechnie znane Szwedom? To możecie sprawdzić tutaj :).

 

Trochę muszę  przyznać, że tegoroczna lista podoba mi się znacznie mniej niż zeszłoroczna. Dlaczego? Nie jestem jeszcze całkiem pewna, ale wydaje mi się, że o wiele trudniej było mi w niej znaleźć ulubione słowa.  Coś tam jednak udało mi się wygrzebać! 🙂

 

Oto moja subiektywna lista ulubionych nyord z 2017 roku:

 

  1. direktare– pogrzeb bez ceremonii, bez względu na to czy kościelnej czy świeckiej, po prostu bez.
  2. doxa– publikowanie w internecie prywatnych, wrażliwych informacji na temat jakiejś osoby
  3. döstäda– sprzątanie mieszkania i wyrzucanie wszystkich niepotrzebnych rzeczy przed swoją śmiercią, tak aby nie musiała się tym po pogrzebie zajmować rodzina.
  4. killgissa– twierdzenie, że wie się o czym się mówi, chociaż nie ma się o tym zielonego pojęcia.
  5. klickfarm– to nic innego jak szwedzka wersja farmy lajków, czy farmy klikaczy… tak, tak! To po polsku, jeśli nie wierzycie to poguglujcie sami:).
  6. omakase– słowo pochodzi z języka japońskiego i oznacza, że pozwalamy kucharzowi zadecydować o tym, co nam zaserwuje na obiad. To chyba będzie jedno z moich ulubionych życiowych słów- zwłaszcza w restauracjach z dłuuuuugaśnymi kartami dań:).
  7. plogga– jogging, często w grupie, podczas którego zbieramy śmieci , np. w parku.
  8. rekoring– kupowanie produktów bezpośrednio od lokalnych producentów, takie nasze kooperatywy spożywcze lub przedsięwzięcia typu lokalny rolnik.
  9. sekundärkränkt– gdy czujemy się urażeni w imieniu innej osoby. Takie to polskie, nie?
  10. serieotrohet– oglądanie kolejnego odcinka serialu samemu, bez swojego partnera, chociaż zwykle robimy to razem.
  11. skogsbad– terapia lasem, im więcej czasu spędzimy w lesie, tym mniej stresu w życiu, ot taka kąpiel leśna.

No i miałam nadzieję, że zmieszczę się w okrągłej dziesiątce, a tu jednak nie! Całą listę trzydziestu siedmiu nowych słów znajdziecie tutaj.

 

A swoją drogą  ciekawe, które z nich przetrwają próbę czasu i będziemy ich jeszcze używać za parę lat. Jak myślicie?

Ghosta, pappafeminism czy może pokenad? Które nyord z 2016 roku zapadły Wam najbardziej w pamięć?

Z końcem grudnia Radia Języka Szwedzkiego ogłasza listę najnowszych słów (nyordlista),  bez których nie mogliśmy się obejść danego roku.  Czekam na nią z niecierpliwością nie tylko dlatego, że odzwierciedla ona często zmiany zachodzące na świecie oraz potrzebę ich przeniesienia na grunt językowy.  Po prostu ciekawi mnie, którym słówkom udało się załapać! W tym roku postanowiłam te oczekiwania umilić sobie  i Wam przypomnieniem moich ulubionych nyord z 2016 roku.

 

Wiele nowych słówek w szwedzkim związanych jest z komunikacją, także tą w  mediach społecznościowych:

 

filterbubbla – strumień informacji kierowany do konkretnego użytkownika internetu, dopasowany do jego zainteresowań i upodobań. Jak to jest możliwe? Ano dzięki zapamiętywaniu jego wcześniejszych wyszukiwań w przeglądarkach internetowych. Brzmi znajomo?

 

ghosta– jeśli od razu pomyśleliście o duchach to jesteście na dobrej drodze!  Ale nie chodzi tu bynajmniej o straszenie kogoś.  Ghosta to nic innego jak kończenie związku poprzez zaprzestanie kontaktu, nie odbieranie telefonu, nie odpisywanie na smsy i inne wiadomości na portalach społecznościowych.  O tak po prostu! Puh! I nie ma nas! 🙂

 

fomo– to słówko znane z pewnością fanom angielskiego, bo właśnie dzięki niemu  znalazło się ono w szwedzkim . Fomo to obawa przed przegapieniem czegoś ciekawego lub zabawnego.

 

anonnsblockerare-  kogo za was podczas surfowania po necie nie denerwują wyskakujące ciągle reklamy? Teraz jest na to sposób- wystarczy wgrać na swój komputer odpowiedni program blokujący ich pojawianie się. I gotowe!

 

influerare–  to osoba, której siła opiniotwórcza w internecie może być wykorzystana do celów marketingowych. Brzmi dumnie, prawda? Słyszałam ją już też w wersji spolszczonej: influłer! 🙂 Uff jak te języki się zmieniają!

 

Drugą ciekawą grupą nyord w 2016 były te dotyczące zmieniającego się społeczeństwa.:

 

grindsamhälle– to nic innego jak znane nam już w języku polskim zamknięte osiedla. Jag widać Szwedzi znacznie później niż my poczuli potrzebę posiadania tego słówka w języku.

 

pappafeminism-to słówko świetnie określające wszystkich ojców, którym idee feminizmu stały się bliskie, po tym jak urodziły im się córki. I co? Tutaj akurat język polski jest w tyle!

 

gigekonomi– to gospodarka budowana na dorywczych i czasowych zleceniach i zatrudnieniu. Brzmi znajomo?

 

preppare– to kolejne słówko z angielskiego, określające osobę zawsze przygotowaną na ewentualną katastrofę społeczną. Jak? Poprzez zebranie wystarczających zapasów żywności, materiałów pierwszej pomocy oraz przygotowanie  planu ewakuacyjnego.

 

vuxenmålarbok-to  malowanki dla dorosłych, które jak widać cieszą się popularnością na całym świecie. Jednym słowem wszyscy potrzebujemy chwili wytchnienia i odpoczynku.

 

A na koniec coś co łączy zarówno  komunikację i zmieniające się społeczeństwo– pokenad,  a więc spacer w poszukiwaniu Pokemonów z gry Pokemon Go.

 

A was które słówka najbardziej zauroczyły? Macie swoich faworytów?

Ehhh, te końcówki!

To chyba jedna z największych zmór każdego, kto uczy się języka. Nawet szwedzkiego!

 

Te wszystkie  – or, -ar, -er  z liczby mnogiej, -ar, -er z czasu teraźniejszego, – de, -t z czasów przeszłych, że nie wspomnę już o końcówkach imiesłowów czy przymiotników. Po pewnym czasie wszystko w naszej głowie zaczyna się już powoli mieszać :).

 

Jest jednak taka jedna końcówka, która spodoba Wam się na pewno! Mam tu na myśli pochodzącą z łaciny końcówkę -is.  A dlaczego właśnie ona jest niby taka fajna? Bo jak się uprzecie, to możecie jej używać do prawie wszystkiego :).

 

Występuje  głównie w języku mówionym, potocznym i ma na celu wprowadzenie bardziej swojskiego, przyjaznego charakteru wypowiedzi. Jest jednak na tyle popularna, że z pewnością widzieliście ją już nie raz, również w Waszych podręcznikach lub książkach, które czytacie. Dagis, loppis, kändis, grattis, bästis  – o tym właśnie mówię!

 

To co charakterystyczne dla słów z –is to fakt, że są one  wcześniej dodatkowo skracane.

 

I tak dagis, oznaczający przedszkole, to nic innego jak daghem a loppis , czyli niezwykle lubiany w całej Szwecji pchli targ to loppmarknad. Kändis, czyli celebryta, znana osoba to känd person a grattis, czyli gratulacje pochodzą  od gratulera. Ciekawym przypadkiem jest bästis, który ukrywa w swoim znaczeniu aż dwa –is. Bästis, czyli najlepszy kumpel to bästa kompis, a kompis to znów skrót och kompanjon.   Proste, prawda?

 

Jak sami widzicie końcówka –is jest niezwykle produktywna.  Może być użyta przy rzeczowniku:  vaktis- vaktmästare ( dozorca), skådis- skådespelare (aktor), hemlis- hemlighet (tajemnica), mellis- mellanmål (przekąska).

Świetnie sprawdza się z przymiotnikiem:  fegis – feg (tchórzliwy), flintis- flintskallig ( łysy), skummis- skum (podejrzany), fräckis- fräck (bezczelny). Tutaj warto zauważyć, że po dodaniu końcówki -is do przymiotnika, powstaje nam kolejny rzeczownik. Tak więc fegis to nikt inny tylko tchórz, flintis to łysielec, skummis– podejrzany typ a fräckis to bezczelna osoba.

 

 Końcówka -is odnajduje się również z czasownikiem: fuskis- fuska (oszukiwać), skakis- skaka (trząść się), klämmis – klämma (ściskać, wyciskać). Tutaj również forma z -is staje się rzeczownikiem: fuskis to oszust, skakis to ktoś zdenerwowany, a klämmis to taka przekąska dla małych dzieci, którą można wycisnąć z tubki.

 

No dobra, ale przecież to wszystko już w języku jest i ma swoją końcówkę. Czy warto więc zaprzątać sobie tym głowę, skoro to głównie mowa potoczna? Oczywiście, że tak! Bo social media, bez których teraz ani rusz, pełne są końcówki -is, chociażby w avis- avundsjuk (zazdrosny), favvis- favorit ( ulubiony), bakis – bakfull (na kacu), smilis- smilgubbe ( :)), poppis- populär (popularny).

 

Tak więc idźcie i używajcie!

Coola ner och prata svengelska!

           To że przeciętny Szwed mówi bardzo dobrze po angielsku nikogo już nie zdumiewa. Wg badań English Proficiency Index Szwecja od lat utrzymuje się w pierwszej trójce krajów mówiących najlepiej właśnie w tym języku obcym. Takie wyniki Szwedzi osiągają nie tylko dlatego, że poziom nauczania języka w szkołach jest całkiem niezły- jedną z głównych przyczyn upatruje się również w szwedzkiej telewizji, która od lat wspomaga nauczanie poprzez tzw. nieprzeszkadzanie, czyli niezagłuszanie oryginalnego języka lektorem. W każdej telewizji wszechobecne są napisy, czasem nawet przy programach produkcji szwedzkiej, co również nie bardzo dziwi ze względu na mnogość dialektów i  ilość imigrantów mieszkających w tym kraju.

 

                Angielski bardzo płynnie wszedł też do codziennego języka mówionego młodych Szwedów i  ma się tam świetnie . Coola ner, chilla ner, dissa, flippa, promota, crazy, mobba,  skanna, joina, tajta, timing, supporter, brainstorma, keps, pusha, peptalk– to tylko niektóre z najbardziej popularnych ostatnio angielskich słówek w Szwecji.  Nawet jeśli w  większości tych słówek  Szwedzi wykazali się inwencją twórczą i w jakiś sposób dopasowali je do szwedzkiego, np. poprzez rdzennie szwedzką końcówkę czasownika  -ar ( dissar, flippar, mobbar, brainstormar)  lub „zeszwedczoną” wymowę to są one nadal bardzo łatwe do zrozumienia dla  każdego mówiącemu po angielsku, a nie mającemu zielonego pojęcia o szwedzkim.

 

             Co ciekawe, Szwedzi tak bardzo polubili angielskie zapożyczenia, że uciekają się nawet do pseudoanglicyzmów i wymyślają  już nawet angielskobrzmiące nazwy, które żadnemu Anglikowi  lub Amerykaninowi nic by nie powiedziały- nie występują bowiem w angielskim.  Takimi przykładami może być wyrażenie after work, określające wspólne wyjście po pracy np. na piwo, playback, znany również u nas z konstrukcji „śpiewać z playbacku”, który w rzeczywistości po angielsku nazywa się lip sync, oraz niezwykle modna teraz w Szwecji fryzura, zaczesane do tyłu dłuższe włosy,  zwana backslickwywodząca się w swojej nazwie z angielskiej slick back.

 

                Czy Szwedzi traktują zapożyczenia z angielskiego jako zagrożenie dla ich rodzimego języka? Raczej nie. Rada Języka Szwedzkiego, główny organ regulujący w sposób formalny rozwój języka szwedzkiego, uważa, że dopóki ilość osób mówiących po szwedzku się nie zmniejsza to rzeczywistego zagrożenia nie ma. Co więcej,  w nowych przepisach dotyczących poprawnej pisowni, wydanych przez Radę w tym roku, uznana została w końcu angielska końcówka liczby mnogiej –s.

 

                Od lat niezmiennie zadziwia mnie też fakt jak bardzo czasem Szwedzi potrafią sobie utrudnić życie i zamiast przyswoić powszechne na całym świeci anglicyzmy, właśnie tam postanawiają wrzucić swoje trzy grosze, czyli właśnie totalnie szwedzka formę: en dator- komputer,   ett snedsträck- backslash,  en livvakt- bodyguard, en teletjänstcentral – call center,  utbränd- burnout,  en robotfilter- captcha, ett fall – case,  en matleverans- catering, en formgivning- design, en e-post- email, en smink- make-up, uppkopplad- online.

 

Helt crazy! -jakby to powiedział przeciętny Szwed.

 

Co może zdziałać jedno T czyli o ważności ćwiczeń na wymowę.

 

Właśnie minęły pierwsze dwa tygodnie zajęć w szkole językowej, w której uczę. W tym roku także grupy początkujące (nybörjare). Pewnie dla niektórych z moich nowych uczniów  nadal dość dużym szokiem jest, że n każdych zajęciach trenujemy wymowę (uttal). Za każdym razem zgodnym chórem powtarzamy  „ööööööööööööööö”,  „ äääääääääääääää”,    „ååååååååååååååååååå”,  wykręcając przy tym buzie we wszystkie strony. I będziemy to jeszcze robić przez następne parę miesięcy. A może i dłużej.  Dlaczego?

Są języki (språk), których wymowa nie przysparza Polakom wiele trudności, szwedzki jednak do takich nie należy. Już od pierwszych zajęć studenci  trudzą się nad szwedzkimi samogłoskami (vokaler), których długie formy nie występują w języku polskim. Zdarza się oczywiście „wybitne ucho”, które natychmiast wychwytuje poprawnie każdy dźwięk (ljud), zwykłym śmiertelnikom nie pozostaje jednak nic innego jak regularne ćwiczenia.  I nie dotyczy to tylko początkujących. Ćwiczenia na wymowę  przydadzą się każdemu.

 

Poniżej pierwsza część listy sposobów, które pomogą Ci wytrenować wymowę na każdym poziomie nauki.

 

  1. Lustro

Tak…! Dobrze przeczytałeś! Zaopatrz się w duże lustro, przy którym będziesz ćwiczyć.  Bez niego nigdy nie będziesz mógł w 100% sprawdzić, czy robisz odpowiedni „dziubek” , twoje wargi są dostatecznie wydęte lub zaokrąglone. Lustro to MUS!

Dodatkową pomocą okazać się może prosty ołówek, np. taki z Ikei. Nie ma lepszego sposobu na wyćwiczenie szwedzkiego Y niż umieszczenie ołówka na wywiniętej na zewnątrz górnej wardze. Jak to dokładnie zrobić, spójrz na moje zdjęcie na stronie głównej.

 

  1. Nie wstydź się!

Nigdy! Ale to przenigdy nie wstydź się swoich ćwiczeń na wymowę. Wykręcaj buzię, wydawaj dziwne dźwięki, naśladuj, porównuj z innymi dźwiękami, które już znasz. Pamiętaj, że wstydzić może się tylko ten, kto nie dba o swoją poprawną wymowę :).

 

  1. Przesadzaj!

Wymawiaj dźwięki wiele razy, przesadnie, w różnej tonacji, wysokim i niskim głosem. Tutaj przesada jest jak najbardziej wskazana. Tylko w ten sposób nauczysz się głosek, których w języku polskim nie ma. Z czasem sam dojdziesz do tego jak intensywnie każdy dźwięk powinien brzmieć.

 

Tak więc lusterko i ołówek w dłoń!

 

Dzięki temu po powrocie z kolejnych wakacji opowiesz mi o tym jak na targu w Turcji targowałeś/łaś się (pruta) przy kupnie przypraw a nie puszczałaś/łeś bąki (prutta). 🙂