Gdy Kubitskiego brak, czyli o słownikach mobilnych. Cz I.

Każdy uczący się języka wie, że bez słownika ani rusz. Jeśli chodzi o dwujęzyczne wydania papierowe  to nie do pobicia nadaj jest Słownik polsko- szwedzki Jacka Kubitskiego. Sama wciąż do niego sięgam, chcąc doprecyzować słownictwo w moich tłumaczeniach. Korzystamy też z niego systematycznie na zajęciach w szkole. Przyznać trzeba, że jest to jakieś 5 kilo solidnej terminologii, chociaż oczywiście znajdą się tam też wyrażenia, których nawet po polsku nie sposób zrozumieć. To już jednak temat na kolejny wpis.

No ale co zrobić w naszych zabieganych czasach, gdy słownik potrzebny jest nagle, a pod ręką Kubitskiego brak? Najlepiej zaopatrzyć się w słowniki mobilne. Tak, tak! Słowniki, nie słownik! Nie ma bowiem chyba jednej takiej aplikacji, która spełniałaby wszystkie wymagania.  A jakie wymagania można stawiać dobrej aplikacji ze słownikiem?

 

  1. przy rzeczownikach- podawanie rodzajnika, podawanie grupy, do której dane słowo należy, albo jeszcze lepiej form odmiany w liczbie pojedynczej i mnogiej
  2. przy czasownikach – podawanie grupy do której dany czasownik należy, form czasów przeszłych jeśli są nieregularne
  3. przedstawianie wymowy w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy, niekoniecznie filologa po rocznym kursie z fonetyki i transkrypcji fonetycznej
  4. podawanie bardziej rozbudowanej definicji danego słowa, ułatwiającej wybranie odpowiedniego do kontekstu słowa
  5. podawanie synonimów, dzięki którym uczymy się nie tylko nowych słów, ale odkrywamy też różne rejestry językowe
  6. podawanie idiomów- bo przecież samo pojedyncze słowo na pewnym poziomie języka to już za mało
  7. podawanie złożeń językowych, w skład których wchodzi dane słowo.

 

Trochę dużo tych wymagań nie? A jednak okazuje się, że są aplikacje, które bez problemu je spełniają.

Dziś pokażę Wam pierwszą z nich!

 

 

Od jakiegoś czasu niezmiennie polecam wszystkim aplikację Folkets ordbok.

 

Jak sami widzicie  wpisując nawet bez rodzajnika proste słówko  hus,  dowiadujemy się od razu, że jego odmiana to: huset ( a więc tu ukryta jest informacja o rodzajniku ett), hus, husen.

 

Folkets ordbok podaje też od razu synonimy dookreślające słowo: boning, byggnad, där man bor, hytta, kåk, lya, residens, villa. Rejestr językowy jest tu szeroki, od wytwornej residens po obskurne kåk i lya.

Jeśli ktoś nadal nie byłby pewny znaczenia, Folkets ordbok przedstawia też definicję słowa: utrymme där människor bor, vistas eller förvarar saker.

Dla bardziej zaawansowanego użytkownika języka, Folkets ordbok oferuje również idiomy: Folkets hus- byggnad med allmänna samlingslokaler, oraz hålla hus- befinna sig.

Na samym końcu definicji Folekts ordbok proponuje nawet dostępne z hus złożenia: sjukhus, radhus, stenhus, fritidshus, växthus, varuhus.

Nieźle jak na jedną małą darmową aplikację nie?

 

Czy ma ona w takim razie jakieś wady?

Ja widzę tylko jedną, i to tylko dla tych, którzy nie znają angielskiego. Aplikacja dostępna jest bowiem tylko w wersji szwedzko- angielskiej. Ale czy to w dzisiejszych czasach rzeczywiście jest taka wada? Na pewno nie dla moich uczniów, którzy Folkets ordbok używają na każdych zajęciach.

De czy dem? Oto jest pytanie!

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zastanawiać, którą formę, de czy dem, powinieneś właśnie użyć? A może dodatkowo widziałeś jeszcze trzecią dom, i sam już teraz nie wiesz, o co w tym chodzi?

Nie martw się! Na pocieszenie powiem Ci, że nie jesteś jedyny!

Według badania przeprowadzonego w 2015 wynika , że 63%  nauczycieli szwedzkiego w Szwecji uważa, że wybór między de a dem  to jeden z największych problemów,  z jakimi borykają się ich uczniowie.  Dodatkowo rośnie też akceptacja dla zapisywania ich jako dom, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Ale chociaż dom pojawiło się nawet w Svenska Akademiens Ordlista, i ma całkiem sporo zwolenników, którzy chcieliby uprościć język i zastąpić skomplikowane de i dem jednym dom, to nadal ta forma zapisu nie jest uznana za poprawną.

 

No więc jak to naprawdę jest i jak sobie z tym poradzić?

 

Okazuje się, że nie jest to wcale tak skomplikowane, na jakie wygląda, wystarczy tylko przestrzegać jednej prostej reguły : de używamy jako podmiot, dem natomiast jako dopełnienie. Mądrze powiedziane, nieprawdaż? To może jakiś przykład dla rozjaśnienia sytuacji?

 

”När börjar de idag?” De jest w tym zdaniu podmiotem, a więc, kimś lub czymś co coś robi.

Jag väntar på dem utanför skolan.” Dem to dopełnienie, przedmiot naszych działań.

 

Jeśli  jednak nadal czujecie się niepewnie, to możecie spróbować zamienić w zdaniu de i dem na np. jag i mig. Tam gdzie w zdaniu będzie pasować jag, powinno stać de, a tam gdzie pasuje mig, powinno się znajdować dem.

Jeśli znacie angielski to możecie porównać z they i them. They to de a them to dem.

 

Początkującym użytkownikom języka szwedzkiego problem może też sprawiać to, że de występuje też nie tylko jako zaimek osobowy de- oni, ale również jako część formy określonej liczby mnogiej rzeczownika np. de nya eleverna. I tu w niektórych zdaniach można się już naprawdę zagubić.  Dla przykładu ”De lagade byxorna” można przetłumaczyć na dwa różne sposoby.

 

  • Oni naprawili spodnie- gdzie De jest zaimkiem osobowym.
  • Naprawione spodnie- gdzie De jest częścią formy określonej liczby mnogiej.

 

I co Wy o tym myślicie? Też chcielibyście uproszczenia, czy dzielnie walczycie z de i dem?

Vad heter du? – Fredag! Czyli o regularnych powtórkach materiału.

Minął już co najmniej tydzień od Twoich ostatnich zajęć szwedzkiego. Albo nawet i więcej! Może robisz sobie w tym semestrze przerwę i chcesz wrócić, jak się „ogarniesz z pracą” albo  ze studiami. Po głowie nadal plątają się szwedzkie słówka, bo przecież na kursie zawsze uczysz  się pilnie, więc nadal tam siedzą. Dzisiaj jest niedziela, czyli.. söndag. Yessss! Pamiętasz jeszcze… Albo lördag, zastanawiasz się po chwili. Z tymi dniami tygodnia to zawsze tak jest, niby łatwe a potem się człowiek gubi. Podobnie z  liczbami. Niby to takie logiczne a potem przychodzi to straszne „14” i  się  pół godziny zastanawiasz czy to fjorton, czy jednak fyrtio. A przecież tyle razy było to na zajęciach, i w domu  na zadanie potem nawet też.

 

I co tu zrobić, żeby za kilka tygodni, gdy zacznie się już nowy semestr, lub za kilka miesięcy, gdy wrócisz do regularnej nauki, jeszcze coś pamiętać? I żeby na pytanie „Vad heter du?” nie odpowiedzieć dumnie „Fredag!”?

 

Regularnie powtarzaj materiał! I nie mam tu wcale na myśli wertowania książki lub notatek. Wystarczy komputer lub komórka. I zaczynamy!

 

Wykorzystaj to co już masz! Sprawdź, czy podręczniki, z których korzystasz mają wersję z ćwiczeniami online. Tak jest np. w przypadku Rivstarta,  w którym na wewnętrznej stronie okładki znajduje się hasło dostępu do dźwięków z książki oraz ćwiczeń gramatycznych online.

 

Jeśli chcesz powtórzyć przedstawianie się i prezentowanie innych osób, kliknij koniecznie na swedish-for-all.se. Znajdziesz tam kilkanaście filmików z osobami opowiadającymi o sobie.

 

Powtórkę rodziny zrób sobie na hejsvenska.se . Tutaj możesz nie tylko odsłuchiwać i powtarzać słówka, ale też trenować pisownię i wymowę.

 

Cyfry, liczby, czas i dni tygodnia świetnie przedstawione są w filmikach na informationsverige.se.  Jeśli lubisz więcej szczegółów polecam Lexin i ich rozdział Tid- klocka och kalender, gdzie dodatkowo powtórzysz miesiące i pory dnia. A jak wiadomo liczby to wiedza szczególnie ulotna, stąd też trzeba ją powtarzać regularnie. Na digitalasparet.se możesz trenować nie tylko znajomość liczb, ale też rozumienie ze słuchu i zapisywanie liczb słownie (med bokstäver).

 

Na informationsverige.se znajdziesz również filmiki dotyczące zakupów i fiki. A także masę nazw produktów w liczbie pojedynczej i mnogiej. Jeśli chodzi jednak o warzywa, to niezmiennym królem tematu jest Wojtek z Polskie gadanie o szwedzkich rzeczach. Nigdzie indziej nie ma tak wyczerpującej listy warzyw! Swoją drogą blog ciekawy nie tylko w temacie warzyw :).

 

Jeśli stresujesz się din dag i nie pamiętasz już połowy słówek  o swoim dniu, to powtórz go koniecznie z Peterem. Natomiast swój wolny czas i hobby najlepiej odświeżyć z Safir.

 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym na koniec nie pomęczyła Cię jeszcze trochę o wymowę. Ale ją przecież doskonale wiesz, gdzie trenować.  Na uttal.se.

 

 Do zobaczenia niedługo w kolejnym semestrze nauki!

 

Ehhh, te końcówki!

To chyba jedna z największych zmór każdego, kto uczy się języka. Nawet szwedzkiego!

 

Te wszystkie  – or, -ar, -er  z liczby mnogiej, -ar, -er z czasu teraźniejszego, – de, -t z czasów przeszłych, że nie wspomnę już o końcówkach imiesłowów czy przymiotników. Po pewnym czasie wszystko w naszej głowie zaczyna się już powoli mieszać :).

 

Jest jednak taka jedna końcówka, która spodoba Wam się na pewno! Mam tu na myśli pochodzącą z łaciny końcówkę -is.  A dlaczego właśnie ona jest niby taka fajna? Bo jak się uprzecie, to możecie jej używać do prawie wszystkiego :).

 

Występuje  głównie w języku mówionym, potocznym i ma na celu wprowadzenie bardziej swojskiego, przyjaznego charakteru wypowiedzi. Jest jednak na tyle popularna, że z pewnością widzieliście ją już nie raz, również w Waszych podręcznikach lub książkach, które czytacie. Dagis, loppis, kändis, grattis, bästis  – o tym właśnie mówię!

 

To co charakterystyczne dla słów z –is to fakt, że są one  wcześniej dodatkowo skracane.

 

I tak dagis, oznaczający przedszkole, to nic innego jak daghem a loppis , czyli niezwykle lubiany w całej Szwecji pchli targ to loppmarknad. Kändis, czyli celebryta, znana osoba to känd person a grattis, czyli gratulacje pochodzą  od gratulera. Ciekawym przypadkiem jest bästis, który ukrywa w swoim znaczeniu aż dwa –is. Bästis, czyli najlepszy kumpel to bästa kompis, a kompis to znów skrót och kompanjon.   Proste, prawda?

 

Jak sami widzicie końcówka –is jest niezwykle produktywna.  Może być użyta przy rzeczowniku:  vaktis- vaktmästare ( dozorca), skådis- skådespelare (aktor), hemlis- hemlighet (tajemnica), mellis- mellanmål (przekąska).

Świetnie sprawdza się z przymiotnikiem:  fegis – feg (tchórzliwy), flintis- flintskallig ( łysy), skummis- skum (podejrzany), fräckis- fräck (bezczelny). Tutaj warto zauważyć, że po dodaniu końcówki -is do przymiotnika, powstaje nam kolejny rzeczownik. Tak więc fegis to nikt inny tylko tchórz, flintis to łysielec, skummis– podejrzany typ a fräckis to bezczelna osoba.

 

 Końcówka -is odnajduje się również z czasownikiem: fuskis- fuska (oszukiwać), skakis- skaka (trząść się), klämmis – klämma (ściskać, wyciskać). Tutaj również forma z -is staje się rzeczownikiem: fuskis to oszust, skakis to ktoś zdenerwowany, a klämmis to taka przekąska dla małych dzieci, którą można wycisnąć z tubki.

 

No dobra, ale przecież to wszystko już w języku jest i ma swoją końcówkę. Czy warto więc zaprzątać sobie tym głowę, skoro to głównie mowa potoczna? Oczywiście, że tak! Bo social media, bez których teraz ani rusz, pełne są końcówki -is, chociażby w avis- avundsjuk (zazdrosny), favvis- favorit ( ulubiony), bakis – bakfull (na kacu), smilis- smilgubbe ( :)), poppis- populär (popularny).

 

Tak więc idźcie i używajcie!

Coola ner och prata svengelska!

           To że przeciętny Szwed mówi bardzo dobrze po angielsku nikogo już nie zdumiewa. Wg badań English Proficiency Index Szwecja od lat utrzymuje się w pierwszej trójce krajów mówiących najlepiej właśnie w tym języku obcym. Takie wyniki Szwedzi osiągają nie tylko dlatego, że poziom nauczania języka w szkołach jest całkiem niezły- jedną z głównych przyczyn upatruje się również w szwedzkiej telewizji, która od lat wspomaga nauczanie poprzez tzw. nieprzeszkadzanie, czyli niezagłuszanie oryginalnego języka lektorem. W każdej telewizji wszechobecne są napisy, czasem nawet przy programach produkcji szwedzkiej, co również nie bardzo dziwi ze względu na mnogość dialektów i  ilość imigrantów mieszkających w tym kraju.

 

                Angielski bardzo płynnie wszedł też do codziennego języka mówionego młodych Szwedów i  ma się tam świetnie . Coola ner, chilla ner, dissa, flippa, promota, crazy, mobba,  skanna, joina, tajta, timing, supporter, brainstorma, keps, pusha, peptalk– to tylko niektóre z najbardziej popularnych ostatnio angielskich słówek w Szwecji.  Nawet jeśli w  większości tych słówek  Szwedzi wykazali się inwencją twórczą i w jakiś sposób dopasowali je do szwedzkiego, np. poprzez rdzennie szwedzką końcówkę czasownika  -ar ( dissar, flippar, mobbar, brainstormar)  lub „zeszwedczoną” wymowę to są one nadal bardzo łatwe do zrozumienia dla  każdego mówiącemu po angielsku, a nie mającemu zielonego pojęcia o szwedzkim.

 

             Co ciekawe, Szwedzi tak bardzo polubili angielskie zapożyczenia, że uciekają się nawet do pseudoanglicyzmów i wymyślają  już nawet angielskobrzmiące nazwy, które żadnemu Anglikowi  lub Amerykaninowi nic by nie powiedziały- nie występują bowiem w angielskim.  Takimi przykładami może być wyrażenie after work, określające wspólne wyjście po pracy np. na piwo, playback, znany również u nas z konstrukcji „śpiewać z playbacku”, który w rzeczywistości po angielsku nazywa się lip sync, oraz niezwykle modna teraz w Szwecji fryzura, zaczesane do tyłu dłuższe włosy,  zwana backslickwywodząca się w swojej nazwie z angielskiej slick back.

 

                Czy Szwedzi traktują zapożyczenia z angielskiego jako zagrożenie dla ich rodzimego języka? Raczej nie. Rada Języka Szwedzkiego, główny organ regulujący w sposób formalny rozwój języka szwedzkiego, uważa, że dopóki ilość osób mówiących po szwedzku się nie zmniejsza to rzeczywistego zagrożenia nie ma. Co więcej,  w nowych przepisach dotyczących poprawnej pisowni, wydanych przez Radę w tym roku, uznana została w końcu angielska końcówka liczby mnogiej –s.

 

                Od lat niezmiennie zadziwia mnie też fakt jak bardzo czasem Szwedzi potrafią sobie utrudnić życie i zamiast przyswoić powszechne na całym świeci anglicyzmy, właśnie tam postanawiają wrzucić swoje trzy grosze, czyli właśnie totalnie szwedzka formę: en dator- komputer,   ett snedsträck- backslash,  en livvakt- bodyguard, en teletjänstcentral – call center,  utbränd- burnout,  en robotfilter- captcha, ett fall – case,  en matleverans- catering, en formgivning- design, en e-post- email, en smink- make-up, uppkopplad- online.

 

Helt crazy! -jakby to powiedział przeciętny Szwed.